Ratto DDD

Ratto DDD RATTO DDD – Profesjonalna dezynfekcja, dezynsekcja i deratyzacja. Zwalczamy pluskwy, karaluchy, gryzonie. Działamy szybko, dyskretnie i skutecznie.

Obsługujemy: Jarocin, Żerków, Kotlin, Witaszyce, Mieszków, Góra, Tarce, Cielcza i okolice. Firma Ratto oferuje szeroki zakres usług związanych ze zwalczaniem szkodników. Specjalizujemy się w dezynfekcji, dezynsekcji oraz deratyzacji. Nasze usługi są dostosowane do potrzeb zarówno klientów indywidualnych, jak i firm oraz placówek publicznych. Wykorzystujemy profesjonalny sprzęt oraz środki, które s

ą przyjazne dla środowiska i bezpieczne dla ludzi. Cennik i zakres usług ustalamy indywidualnie, zgodnie z potrzebami i oczekiwaniami naszych klientów. Oferujemy również sprzątanie miejsc po zgonach.

21/08/2026

🦟🌸 Komar – krwiopijca czy… zapylacz?

20 sierpnia obchodzimy Światowy Dzień Komara. I choć komary zdecydowanie nie należą do naszych ulubionych towarzyszy letnich wieczorów, ich świat jest znacznie ciekawszy, niż mogłoby się wydawać.

🌸 Zacznijmy od roślin.
Samce komarów w ogóle nie żywią się krwią – ich źródłem energii są przede wszystkim cukry pochodzenia roślinnego, m.in. nektar, z którego korzystają także samice. A podczas wizyt na kwiatach komary mogą przenosić pyłek i uczestniczyć w zapylaniu roślin. W przypadku niektórych gatunków storczyków ich rola jako zapylaczy została dobrze udokumentowana.

🩸 Skąd więc ta zła sława?
Krew pobierają samice wielu gatunków komarów – zawarte w niej składniki są im potrzebne do rozwoju jaj. Problemem nie jest jednak samo ukłucie. Komary mogą być wektorami patogenów wywołujących m.in. malarię, dengę, żółtą gorączkę czy gorączkę Zachodniego Nilu.
🌍 Z tego powodu należą do zwierząt stanowiących największe zagrożenie dla człowieka. Według WHO sama malaria spowodowała w 2024 r. około 610 tys. zgonów na świecie.

📅 A dlaczego właśnie 20 sierpnia?
Tego dnia w 1897 r. Ronald Ross dokonał przełomowego odkrycia, które pomogło wykazać rolę komarów w przenoszeniu malarii. Na pamiątkę tego wydarzenia 20 sierpnia obchodzony jest Światowy Dzień Komara.

🌱 Komar może więc wystąpić w dwóch zupełnie różnych rolach: wektora groźnych patogenów i… odwiedzającego kwiaty zapylacza.
Przyroda jak zwykle okazuje się bardziej skomplikowana, niż podpowiada nam pierwsze… ukłucie. 😉

🚀 DALEKO, DALEKO… W GALAKTYCE SILOSÓW… 🛰️Czy to wnętrze Gwiazdy Śmierci? 😎Nie! To… wnętrze silosa zbożowego. 🌾Patrząc na...
12/08/2026

🚀 DALEKO, DALEKO… W GALAKTYCE SILOSÓW… 🛰️

Czy to wnętrze Gwiazdy Śmierci? 😎
Nie! To… wnętrze silosa zbożowego. 🌾

Patrząc na to zdjęcie, trudno nie mieć skojarzeń z Gwiezdnymi Wojnami. Okrągła konstrukcja, promieniście rozchodzące się elementy, stalowa powierzchnia i światło tworzące charakterystyczny pierścień — wygląda niemal jak wnętrze kosmicznej stacji. ⭐

Tym razem jednak zamiast Imperium mamy RATTO DDD. 😉

A załoga? Zamiast szturmowców — specjaliści od dezynsekcji, deratyzacji i dezynfekcji.

🌾 Silosy to miejsca, w których szczególnie ważna jest kontrola szkodników magazynowych. Wołki zbożowe, trojszyki, spichlerze czy inne szkodniki mogą stanowić poważny problem zarówno dla przechowywanego ziarna, jak i całego procesu magazynowania.

Dlatego przy takich obiektach liczy się nie tylko sam zabieg, ale przede wszystkim właściwa ocena sytuacji, dobór metody oraz bezpieczeństwo wykonania prac.

📍 RATTO DDD – profesjonalne usługi DDD
🔎 Dezynsekcja | Deratyzacja | Dezynfekcja
🌾 Zwalczanie szkodników magazynowych
🏭 Obsługa obiektów gospodarczych, magazynów i silosów

Niech Moc będzie z Wami… ale wołek zbożowy już nie. 😎🚀

25/07/2026

‼️ UWAGA ‼️
Ważny komunikat dotyczący priorytetowego agrofaga kwarantannowego opiętka jesionowca.
Informacje znajdziecie tutaj: https://tiny.pl/rbq8q37xy

25/07/2026
25/07/2026

Gdzie są badania dokumentujące to zagrożenie ze strony szopa pracza w Europie?

🦝 To bardzo wygodne pytanie, które często pada ze strony przeciwników podejmowania działań wobec wybranych inwazyjnych gatunków obcych. Nie chodzi jednak o to, czy takie badania istnieją (z Polski, np. Cichocki i wsp., 2021; Ważna i wsp., 2025). Oczekuje się badań naukowych, które miałyby sprostać stawianym przez przeciwników wymaganiom, przeciwników, którzy jednocześnie dobrze zdają sobie sprawę, że zawsze będzie można próbować te badania podważyć, jeśli tylko nie wpiszą się w przyjętą przez nich narrację. Badania prowadzone w środowisku naturalnym są bowiem trudne do zaprojektowania w sposób pozwalający całkowicie wykluczyć wpływ wszystkich innych czynników, które mogły potencjalnie przyczynić się do spadku liczebności lub nawet wymarcia rodzimego gatunku.

🦝 A możliwości wskazywania takich czynników nie brakuje, ponieważ człowiek oddziałuje na przyrodę na wiele sposobów, a ich skutki często nakładają się na siebie. Zawsze można odwołać się choćby do antropogenicznej zmiany klimatu. Można argumentować, że środowisko zostało przekształcone przez człowieka, że doszło do zniszczenia naturalnych siedlisk i że w warunkach mniej zmienionych sytuacja wyglądałaby inaczej. Wreszcie można wskazywać, że na danym rodzimym gatunku żerują również rodzime gatunki, pomijając fakt, że relacje wykształcone w toku ewolucji nie są tym samym co presja wywierana przez wprowadzone gatunki obce. Tego rodzaju argumentacja bywa skuteczna w manipulowaniu opinią publiczną, dla której problematyka gatunków obcych jest często równie obca jak same te gatunki rodzimej przyrodzie. Zawsze coś się znajdzie (i czasem będą to nawet słuszne uwagi), a w razie co można podbić klikalność, wprowadzając nieco emocji, napisać, że to "człowiek jest najbardziej inwazyjnym gatunkiem" lub po prostu luźno rzucając, że stoją za tym myśliwi - zawsze działa.

🦝 To wszystko powoduje, że przekonującym argumentem nie będą nawet już liczne obserwacje i nagrania żerowania szopa pracza na szeregu gatunków zagrożonych czy objętych ochroną. Być może przekonałoby całkowite wymarcie jakiegoś gatunku, ale raczej w szerszym zakresie. Jednak jeśliby się uprzeć, to i to może okazać się niewystarczające.

🦝 Niestety, w wielu przypadkach nie znamy stanu danego ekosystemu sprzed inwazji danego gatunku, ponieważ badania pod kątem jego wpływu realizowane są z reguły dopiero wtedy, gdy się pojawi. Czasem wiemy, że dane gatunki występowały, ponieważ utworzono dla nich nawet formy ochrony przyrody, ale już nie wiadomo na przykład, jak liczne były ich populacje oraz czy w międzyczasie nie pojawił się inny czynnik, który doprowadził do zmian, a może występuje też taki, który maskuje wpływ danego gatunku na inne - tak jak ma to miejsce w przypadku wpływu inwazyjnych raków na płazy przez również żerujące na płazach ryby. Przykład. Nie mamy wiedzy, gdzie jakiś nieodpowiedzialny opiekun porzuci sobie egzotycznego żółwia czy raka, by akurat w tym miejscu przeprowadzić wcześniej badania pod kątem przyszłej oceny wpływu takiego gatunku na zajęty ekosystem. Mając wybór między przeprowadzeniem badań naukowych, co jest jednoznaczne z pozwoleniem na rozwój takiej populacji, a odłowieniem wszystkich osobników, gdy jest jeszcze możliwość jej całkowitego wyeliminowania, osobiście wybiorę zawsze drugą opcję.

🦝 Tymczasem ochrona przyrody ma sens, gdy jeszcze jest co chronić, a jej celem jest minimalizacja zagrożeń ze strony człowieka. Jeśli zatem zachodzą przesłanki, że wprowadzony przez człowieka do Europy szop pracz stwarza zagrożenie dla przyrody, to podejmuje się działania zaradcze mające to zagrożenie ograniczać i mu zapobiegać. Dlatego też pozytywnie zaopiniowano umieszczenie tego gatunku na mającej charakter prawny liście inwazyjnych gatunków obcych stwarzających zagrożenie dla Unii - i nie potrzeba było do tego większości badań zrealizowanych w Europie, które dziś są już dostępne i które dokumentują wpływ tego gatunku w środowisku przewidziany 10 lat temu w ocenie ryzyka.

🦝 Dobrym przykładem takich badań jest udokumentowany wpływ szopa pracza na zagrożonego wyginięciem raka Austropotamobius pallipes w Parku Narodowym Foreste Casentinesi, Monte Falterona e Campigna w Toskanii (Włochy). Jest to szczególnie interesujący przypadek w kontekście dyskusji nad statusem szopa pracza jako inwazyjnego gatunku obcego w Unii Europejskiej. Jednym z argumentów wysuwanych przez zwolenników usunięcia tego gatunku z unijnego wykazu IGO jest twierdzenie, że kręgowce stanowią jedynie niewielki udział w jego diecie, podczas gdy bardziej znaczące są w niej bezkręgowce. Uogólnienie to nie jest jednak w pełni uzasadnione, ponieważ udział poszczególnych grup ofiar zależy od dostępności pokarmu w danym środowisku – szop pracz jest bowiem oportunistą pokarmowym (np. Peter i wsp., 2024).

🦝 Niezależnie od proporcji poszczególnych składników diety, argument ten pomija istotny aspekt ochrony przyrody. Bezkręgowce, podobnie jak kręgowce, stanowią integralny element różnorodności biologicznej, a wiele ich gatunków jest zagrożonych wyginięciem i objętych ochroną. Austropotamobius pallipes jest tego dobrym przykładem – presja drapieżnicza wywierana przez szopa pracza może prowadzić do gwałtownego spadku liczebności jego populacji, a nawet do lokalnego zaniku tego gatunku, co zostało udokumentowane w badaniach prowadzonych na terenie włoskiego parku narodowego. Warto przy tym zaznaczyć, że skorupiaki znajdują się w topce diety szopa pracza zarówno w granicach jego naturalnego, jak i inwazyjnego zasięgu (Boncompagni i wsp., 2021). Nie stanowią zatem przypadkowego pokarmu.

🦝 Zespół Tricarico i wsp. (2021), dysponując danymi dotyczącymi stanu populacji raków gromadzonymi od 1999 roku oraz wiedzą na temat czynników wpływających na ich liczebność, w tym presji wywieranej przez rodzime gatunki drapieżników, wykazał istotny wpływ szopa pracza na populacje tych zagrożonych skorupiaków. Badania przeprowadzono na 14 stanowiskach, z których na 11 udokumentowano występowanie rodzimych raków przed pojawieniem się szopa pracza w regionie. Dzięki wcześniejszemu, wieloletniemu monitoringowi naukowcy mogli wykluczyć wpływ innych potencjalnych przyczyn spadku liczebności, takich jak susze, zanieczyszczenia, kłusownictwo czy drapieżnictwo rodzimych gatunków, m.in. borsuków, tchórzy, dzików, czapli i lisów, którego intensywność została wcześniej określona dla badanych stanowisk.

🦝 Na wszystkich stanowiskach, na których stwierdzono obecność i aktywność szopa pracza, odnotowano całkowity zanik populacji raków lub wyraźny spadek ich liczebności połączony ze zmianami w strukturze wiekowej populacji. Natomiast na stanowiskach, gdzie szop pracz nie występował, populacje zachowały strukturę wiekową typową dla gatunku, a w niektórych przypadkach ich liczebność była nawet większa niż podczas wcześniejszych badań monitoringowych.

🦝 Zmiany w strukturze populacji wynikają z selektywnego drapieżnictwa szopa pracza, który poluje głównie na dorosłe, zdolne do rozrodu osobniki raków (np. Boncompagni i wsp., 2021). Usuwanie tej grupy wiekowej prowadzi do zmniejszenia presji kanibalizmu wewnątrzgatunkowego oraz konkurencji o zasoby, czego konsekwencją jest wzrost udziału młodych osobników w populacji. W przypadku rodzimego raka Austropotamobius pallipes, podobnie jak raka szlachetnego (Astacus astacus), strategia życiowa opiera się jednak na stosunkowo niskim potencjale rozrodczym. Gatunki te osiągają dojrzałość płciową dopiero po kilku latach życia, rozmnażają się raz w roku, a inkubacja jaj i opieka nad potomstwem trwają kilka miesięcy. Takie tempo odtwarzania populacji jest niewystarczające, aby zrekompensować straty powodowane przez presję drapieżniczą szopa pracza, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do załamania liczebności populacji (i tak też się dzieje).

🦝 Odmienna sytuacja występuje w przypadku oddziaływania szopa pracza na inwazyjne gatunki obce raków. W tym przypadku presja drapieżnicza skoncentrowana głównie na dorosłych osobnikach może sprzyjać utrzymywaniu się, a nawet nasilaniu inwazji obu gatunków. Warto podkreślić, że zarówno rak luizjański, jak i szop pracz pochodzą z Ameryki Północnej, a ich naturalne zasięgi występowania w znacznym stopniu się pokrywają. Wieloletnia wspólna historia ewolucyjna sprawiła, że wykształciły się między nimi zależności drapieżnik–ofiara, które nie prowadzą do trwałego ograniczania liczebności populacji raka luizjańskiego. W konsekwencji gatunek ten zachowuje zdolność do dalszego rozprzestrzeniania się, jednocześnie stanowiąc stabilne źródło pokarmu dla szopa pracza.

🦝 Żerowanie szopa pracza na raku luizjańskim nie powoduje więc istotnego spadku liczebności jego populacji. Gatunek ten charakteryzuje się bardzo wysokim potencjałem rozrodczym, który skutecznie kompensuje straty wynikające z drapieżnictwa. Rak luizjański osiąga dojrzałość płciową już po kilku miesiącach życia, podczas gdy rodzime gatunki raków dopiero po 3–4 latach. Ponadto może przystępować do rozrodu wielokrotnie w ciągu roku – w warunkach przyrodniczych Polski nawet do pięciu razy, podczas gdy rodzime gatunki rozmnażają się tylko raz w roku. Dodatkowo okres inkubacji jaj i rozwoju larw trwa zaledwie 2–3 tygodnie, a nie kilka miesięcy, jak u rodzimych gatunków. W rezultacie ubytki dorosłych osobników są szybko uzupełniane przez kolejne pokolenia, co sprawia, że populacja raka luizjańskiego, mimo presji drapieżniczej ze strony szopa pracza, może utrzymywać wysoką liczebność, a nawet nadal zwiększać swój zasięg i liczebność.

🦝 Powyższe obserwacje stanowią podstawę do założenia, że w działaniach zaradczych ukierunkowanych na ograniczanie populacji inwazyjnych gatunków obcych raków, oprócz odłowów prowadzonych przez nasz zespół, konieczne jest również wykorzystanie naturalnych mechanizmów regulacji liczebności. Usuwanie wyłącznie dorosłych osobników, łatwych do wykrycia i odłowienia, bez jednoczesnego ograniczania liczebności młodych stadiów rozwojowych, nie tylko może okazać się nieskuteczne, ale wręcz sprzyjać dalszemu rozprzestrzenianiu się populacji. Wynika to z wewnątrzgatunkowego terytorializmu raków – zmniejszenie zagęszczenia dorosłych osobników ogranicza konkurencję i konflikty, co ułatwia pozostałym osobnikom kolonizację nowych siedlisk. W przypadku raka luizjańskiego proces ten jest szczególnie efektywny, ponieważ gatunek ten potrafi przemieszczać się zarówno ciekami wodnymi, jak i drogą lądową. Z tego względu istotnym sprzymierzeńcem w działaniach zaradczych wobec inwazyjnych gatunków obcych raków jest rodzimy okoń, który wywiera presję drapieżniczą na młode stadia rozwojowe raków, wspomagając ograniczanie ich liczebności.

🦝 No i mamy przykład badań - tych oczekiwanych, wieloletnich, wykluczających wpływ innych czynników, dokumentujących wpływ szopa pracza na zagrożony gatunek w Europie (Kategoria EN w IUCN Red List, załącznik III Konwenji Berneńskej), gdzie ten rodzimy gatunek lokalnie wymiera, lub w następstwie pojawu szopa dochodzi do drastycznego (określenie z publikacji) spadku jego liczebności (co można ustalić na przestrzeni wieloletniej), a także zmiany struktury wiekowej jego populacji. Nic więcej nie potrzeba, aby szop pracz pozostał na liście IGO stwarzających zagrożenie dla Unii - ponieważ rak Autropotamobius pallipes, nawet jeśli nie występuje w Polsce (nie musi), to występuje naturalnie w kilku krajach Unii Europejskiej (co najmniej 6, a wystarczyłaby 3), gdzie szop pracz stanowi dla niego zagrożenie, a co więcej - podobnego rezultatu możemy oczekiwać w przypadku innych raków rodzimych dla Europy, takich jak rodzimy dla Polski rak szlachetny. Do tego dodajmy wspomniane wcześniej żerowanie na szergu innych gatunków zagrożonych i objętych ochroną gatunkową. Nie trzeba też wyciągać przenoszenia pasożytów, co należy traktować jako dodatek.

Literatura:
Tricarico, E., Ciampelli, P., De Cicco, L., Marsella, S. A., Petralia, L., Rossi, B., ... & Mazza, G. (2021). How raccoons could lead to the disappearance of native crayfish in central Italy. Frontiers in Ecology and Evolution, 9, 681026.

Boncompagni, L., Molfini, M., Ciampelli, P., Fazzi, P., Lucchesi, M., Mori, E., ... & Mazza, G. (2021). No country for native crayfish: importance of crustaceans in the diet of native and alien Northern raccoons. Ethology Ecology & Evolution, 33(6), 576-590.

Peter, N., Schantz, A. V., Dörge, D. D., Steinhoff, A., Cunze, S., Skaljic, A., & Klimpel, S. (2024). Evidence of predation pressure on sensitive species by raccoons based on parasitological studies. International Journal for Parasitology: Parasites and Wildlife, 24, 100935.

Przykłady z Polski:
Cichocki, J., Ważna, A., Bator-Kocoł, A., Lesiński, G., Grochowalska, R., & Bojarski, J. (2021). Predation of invasive raccoon (Procyon lotor) on hibernating bats in the Nietoperek reserve in Poland. Mammalian Biology, 101(1), 57-62.

Ważna, A., Gołdyn, B., Ciepliński, M., Bojarski, J., & Cichocki, J. (2025). Predation on endangered mussels by invasive raccoons: a case study from western Poland. Nature Conservation, 58, 183-194.

25/07/2026

Pewien mężczyzna od dłuższego czasu zastanawiał się, dlaczego z linki do suszenia prania regularnie znikają ubrania. Skarpety, koszulki, a nawet bielizna po prostu rozpływały się w powietrzu.

W końcu przyłapał złodzieja na gorącym uczynku. Okazało się, że za wszystkim stoi...bóbr mieszkający w stawie niedaleko jego domu. Całą sprawę opisał na grupie STAWY RYBNE - BUDOWA/ ZARYBIANIE/ PIELĘGNACJA:

„Mam problem... Mam staw dosłownie kilkadziesiąt metrów od domu. Od jakiegoś czasu urzęduje tam bóbr, ale to nie jest zwykły bóbr. Jak tylko człowiek podejdzie bliżej, zaczyna syczeć jak rozjuszona świnia. Pierwszy raz w życiu słyszałem coś takiego i przez chwilę byłem przekonany, że to jakiś wąż siedzi w trzcinach” – napisał w mediach społecznościowych.

Najbardziej zaskakująca była jednak ostatnia sytuacja.

„Wyszedłem sprawdzić, co znowu kombinuje, a ten cwaniak podbiegł pod podwórko, zerwał z linki suszące się slipki i z nimi w zębach pognał prosto do wody. Stałem jak wryty, a on jeszcze odwrócił się, syknął na mnie i zniknął w wodzie jak jakiś błotny demon. Wcześniej ginęły skarpety, koszulki robocze i tego nie połączyłem. Nie wiem, może zbiera to do budowy żeremia?” – relacjonował.

Mężczyzna żartuje, że bóbr zachowuje się tak, jakby był właścicielem całej okolicy.

„Patrzy na mnie tak, jakby to on był właścicielem posesji, a ja tylko intruzem.”

Jego wpis błyskawicznie zdobył popularność. Internauci zamiast współczuć, nie kryli rozbawienia. W komentarzach pojawiły się żarty, że bóbr „ma układy z szopem praczem”, a inni radzili... pogodzić się z nowym, bardzo oryginalnym sąsiadem.

Źródło: STAWY RYBNE - BUDOWA/ ZARYBIANIE/ PIELĘGNACJA (Link do grupy w komentarzu)

24/07/2026

Wyobraź sobie taką scenę: jest ciepłe, letnie popołudnie, a na Twoim ogrodowym kwiatku siedzi trzmiel. Siedzi... i siedzi. Nie zbiera pyłku, nie spieszy się nigdzie, czasem tylko śmiesznie machnie nóżką albo zaśnie z nosem w płatkach.

Gratulacje, właśnie podglądasz trzmielego kawalera na solidnym kacu! 🐝🍹

Oto kilka faktów o tym, dlaczego samce trzmieli spędzają lato na lekkiej bani.

W świecie trzmieli panuje absolutny matriarchat. Samice (królowa i robotnice) ciężko pracują w gnieździe. Samce rodzą się pod koniec lata tylko w jednym celu – mają przekazać geny, czyli zapłodnić przyszłe królowe. Gdy tylko opuszczą rodzinne gniazdo, dostają bilet w jedną stronę. Droga powrotna jest zamknięta.

Ponieważ samce nie muszą karmić larw ani budować gniazda, nie mają żadnych obowiązków. Nie mają nawet koszyczków na pyłek na odnóżach! Ich całe życie to spanie pod gołym niebem lub pod płatkami kwiatów oraz szukanie partnerek.

Aby mieć energię na latanie, samce potrzebują mnóstwa cukru. Piją więc nektar. Pod koniec lata, w pełnym słońcu, nektar w wielu kwiatach zaczyna naturalnie fermentować pod wpływem dzikich drożdży. Efekt? Powstaje z niego słodki, trzmieli alkohol.

Ponieważ samce mają małą masę ciała, procenty uderzają im do głowy błyskawicznie. Wtedy zaczyna się komedia. Trzmiel staje się powolny, łapie zwiechę, a próby startu przypominają lądowanie helikoptera w trakcie burzy. Często po prostu... zasypiają otumieni na środku kwiatka i budzą się rano z solidnym, owadzim kacem.

Więc jeśli zobaczysz wielkiego, puszystego trzmiela, który od godziny bez ruchu tuli się do lawendy czy jeżówki – nie martw się, nic mu nie jest. Po prostu chłopak korzysta z wolnego singielskiego życia i przesadził z procentami w lokalnym barze😉

Dajcie znać w komentarzach, czy widzieliście już takiego imprezowicza w swoim ogrodzie! 👇

📷Marcin Sikora

P.S. Na zdjęciu jest nawalony samiec trzmiela rudego 😆

24/07/2026

Czy szop pracz zostanie usunięty z listy inwazyjnych gatunków obcych stwarzających zagrożenie dla Unii? Z takim wnioskiem do Komisji Europejskiej zwracają się niektóre organizacje. Czy to w ogóle możliwe?

🦝 Określenie "inwazyjny gatunek obcy stwarzający zagrożenie dla Unii" ma charakter wyłącznie prawny i dotyczy gatunków obcych, których niepożądane oddziaływanie uznano za wymagające skoordynowanych działań na szczeblu unijnym (czyli we wszystkich krajach członkowskich, niezależnie od ich występowania w danym kraju).

🦝 W stosunku do gatunków ujętych na tej liście wprowadza się restrykcje prawne (np. zakazy przetrzymywania, hodowli czy wprowadzania do obrotu), jak również prowadzi się działania zaradcze wobec osobników występujących już w środowisku. Celem tych działań jest ograniczenie wprowadzania i rozprzestrzeniania się inwazyjnych gatunków obcych w środowisku.

🦝 Szop pracz jest jednym z gatunków ujętych na unijnej liście IGO od samego początku, tj. 2016 roku. Niedługo zatem, bo już 3 sierpnia, minie 10 lat, odkąd jest na niej umieszczony. Czy można jednak usunąć takiego szopa pracza z listy?

🦝 Tak, można. Obowiązujące rozporządzenie nr 1143/2014, wdrażane w Polsce przez ustawę o gatunkach obcych, jasno wskazuje, że unijną listę IGO można aktualizować i usuwać z niej poszczególne gatunki. Nie można jednak zrobić tego od tak. Trzeba udowodnić, że gatunek nie spełnia kryteriów, na podstawie których został do tej listy dodany.

🦝Kryteria umieszczania gatunków obcych na liście unijnej IGO zawarte są w art. 4 ust. 3 rozporządzenia nr 1143/2014. Poniżej zostaną one wymienione i krótko przeanalizowane pod kątem szopa pracza:

Inwazyjne gatunki obce są dodawane do wykazu unijnego tylko wówczas, gdy spełniają wszystkie poniższe kryteria:

✔️ a) w oparciu o dostępne dowody naukowe je za obce na terytorium Unii, z wyjątkiem regionów najbardziej oddalonych;

Komentarz: Szop pracz jest niewątpliwie gatunkiem obcym na terenie całej Unii Europejskiej.

Szop pracz nie będzie spełniał tego kryterium jedynie w przypadku jego całkowitego wyeliminowania z terenu całej Unii Europejskiej (włącznie z rynkiem zoologicznym).

✔️ b) w oparciu o dostępne dowody naukowe uznano, że mogą stworzyć zdolną do przeżycia populację i rozprzestrzenić się w środowisku w obecnych oraz przewidywalnych warunkach zmiany klimatu w jednym regionie biogeograficznym wspólnym dla przynajmniej dwóch państw członkowskich lub w jednym podregionie morskim, z wyłączeniem ich regionów najbardziej oddalonych;

Komentarz: Szop pracz utworzył niejedną stabilną populację w Europie, występując w większości krajów Unii Europejskiej.

Nie jest już możliwe niespełnienie tego kryterium przez szopa pracza.

✔️ c) dostępne dowody naukowe wskazują na prawdopodobieństwo, że mogą mieć znaczne niepożądane oddziaływanie na różnorodność biologiczną lub powiązane usługi ekosystemowe, a także mogą mieć niepożądane oddziaływanie na zdrowie ludzkie lub na gospodarkę;

Komentarz: Szop pracz żeruje na szeregu gatunków zagrożonych i objętych ochroną gatunkową. Nawet jeśli w niektórych populacjach gatunki te stanowią kilka % diety szopa pracza, to przy licznej populacji szopów może się to okazać wystarczające do lokalnego zaniku takiego gatunku. Szop pracz jest oportunistą pokarmowym - w zależności od miejsca występowania skład diety będzie różny - a zwierzęta objęte ochroną mogą nawet w niej dominować (np. w jednej z trzech populacji badanych przez Peter i wsp., 2024, płazy stwierdzono w żołądkach 74% osobników).

Szop pracz będzie spełniał to kryterium, dopóki jest oportunistą pokarmowym żerującym na gatunkach zagrożonych i objętych ochroną gatunkową.

✔️ d) ocena ryzyka przeprowadzona zgodnie z art. 5 ust. 1 wykazała, że aby zapobiec ich wprowadzeniu, zadomowieniu się lub rozprzestrzenianiu, wymagane są skoordynowane działania na szczeblu unijnym;
Komentarz: Objęcie tego gatunku restrykcjami prawnymi na terenie Unii Europejskiej jest jak najbardziej uzasadnione, gdyż w większości krajów europejskich populacje szopa pracza w środowisku pojawiły się w następstwie ich porzuceń przez nieodpowiedzialnych opiekunów (17 krajów), a w siedmiu z nich porzucenia były jedyną drogą ich wprowadzenia do środowiska (Saldago I., 2018). Nie brakuje osób, które chętnie utrzymywałyby szopa pracza w roli zwierzęcia domowego, przyczyniając się do jego rozprzestrzenienia np. poprzez hodowlę, wprowadzanie do obrotu czy po prostu uwalnianie do środowiska (porzucenia) w wyniku znudzenia się zwierzęciem lub niedawania sobie z nim rady.

Szop pracz będzie spełniał to kryterium, dopóki chociażby budzi zainteresowanie człowieka chęcią jego przetrzymywania (w tym jako zwierzę domowe), tym samym stanowiąc potencjalne źródło jego wprowadzania do środowiska, czego efektem jest niepożądane oddziaływanie gatunku na rodzime ekosystemy.

✔️ e) jest prawdopodobne, że włączenie do wykazu unijnego skutecznie zapobiegnie ich niepożądanemu oddziaływaniu, zminimalizuje je lub je złagodzi.
Komentarz: Jak w lit. d).

🦝 Lista unijna IGO jest regularnie aktualizowana. Dotychczas nie zdarzyło się, aby jakikolwiek gatunek na niej umieszczony został z niej usunięty. Nawet gdyby miało do takiej sytuacji kiedykolwiek dojść, szop pracz nie będzie tu pierwszy w kolejności. Usunięcie szopa pracza z listy IGO stwarzających zagrożenie dla Unii jest teoretycznie możliwe, ale bardzo mało prawdopodobne, co wykazałem wyżej.

22/07/2026

18/07/2026

Adres

Witaszyce
63-230

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 07:30 - 22:00
Wtorek 07:30 - 22:00
Środa 07:30 - 22:00
Czwartek 07:30 - 22:00
Piątek 07:30 - 22:00
Sobota 07:30 - 15:00

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ratto DDD umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij