25/07/2026
Gdzie są badania dokumentujące to zagrożenie ze strony szopa pracza w Europie?
🦝 To bardzo wygodne pytanie, które często pada ze strony przeciwników podejmowania działań wobec wybranych inwazyjnych gatunków obcych. Nie chodzi jednak o to, czy takie badania istnieją (z Polski, np. Cichocki i wsp., 2021; Ważna i wsp., 2025). Oczekuje się badań naukowych, które miałyby sprostać stawianym przez przeciwników wymaganiom, przeciwników, którzy jednocześnie dobrze zdają sobie sprawę, że zawsze będzie można próbować te badania podważyć, jeśli tylko nie wpiszą się w przyjętą przez nich narrację. Badania prowadzone w środowisku naturalnym są bowiem trudne do zaprojektowania w sposób pozwalający całkowicie wykluczyć wpływ wszystkich innych czynników, które mogły potencjalnie przyczynić się do spadku liczebności lub nawet wymarcia rodzimego gatunku.
🦝 A możliwości wskazywania takich czynników nie brakuje, ponieważ człowiek oddziałuje na przyrodę na wiele sposobów, a ich skutki często nakładają się na siebie. Zawsze można odwołać się choćby do antropogenicznej zmiany klimatu. Można argumentować, że środowisko zostało przekształcone przez człowieka, że doszło do zniszczenia naturalnych siedlisk i że w warunkach mniej zmienionych sytuacja wyglądałaby inaczej. Wreszcie można wskazywać, że na danym rodzimym gatunku żerują również rodzime gatunki, pomijając fakt, że relacje wykształcone w toku ewolucji nie są tym samym co presja wywierana przez wprowadzone gatunki obce. Tego rodzaju argumentacja bywa skuteczna w manipulowaniu opinią publiczną, dla której problematyka gatunków obcych jest często równie obca jak same te gatunki rodzimej przyrodzie. Zawsze coś się znajdzie (i czasem będą to nawet słuszne uwagi), a w razie co można podbić klikalność, wprowadzając nieco emocji, napisać, że to "człowiek jest najbardziej inwazyjnym gatunkiem" lub po prostu luźno rzucając, że stoją za tym myśliwi - zawsze działa.
🦝 To wszystko powoduje, że przekonującym argumentem nie będą nawet już liczne obserwacje i nagrania żerowania szopa pracza na szeregu gatunków zagrożonych czy objętych ochroną. Być może przekonałoby całkowite wymarcie jakiegoś gatunku, ale raczej w szerszym zakresie. Jednak jeśliby się uprzeć, to i to może okazać się niewystarczające.
🦝 Niestety, w wielu przypadkach nie znamy stanu danego ekosystemu sprzed inwazji danego gatunku, ponieważ badania pod kątem jego wpływu realizowane są z reguły dopiero wtedy, gdy się pojawi. Czasem wiemy, że dane gatunki występowały, ponieważ utworzono dla nich nawet formy ochrony przyrody, ale już nie wiadomo na przykład, jak liczne były ich populacje oraz czy w międzyczasie nie pojawił się inny czynnik, który doprowadził do zmian, a może występuje też taki, który maskuje wpływ danego gatunku na inne - tak jak ma to miejsce w przypadku wpływu inwazyjnych raków na płazy przez również żerujące na płazach ryby. Przykład. Nie mamy wiedzy, gdzie jakiś nieodpowiedzialny opiekun porzuci sobie egzotycznego żółwia czy raka, by akurat w tym miejscu przeprowadzić wcześniej badania pod kątem przyszłej oceny wpływu takiego gatunku na zajęty ekosystem. Mając wybór między przeprowadzeniem badań naukowych, co jest jednoznaczne z pozwoleniem na rozwój takiej populacji, a odłowieniem wszystkich osobników, gdy jest jeszcze możliwość jej całkowitego wyeliminowania, osobiście wybiorę zawsze drugą opcję.
🦝 Tymczasem ochrona przyrody ma sens, gdy jeszcze jest co chronić, a jej celem jest minimalizacja zagrożeń ze strony człowieka. Jeśli zatem zachodzą przesłanki, że wprowadzony przez człowieka do Europy szop pracz stwarza zagrożenie dla przyrody, to podejmuje się działania zaradcze mające to zagrożenie ograniczać i mu zapobiegać. Dlatego też pozytywnie zaopiniowano umieszczenie tego gatunku na mającej charakter prawny liście inwazyjnych gatunków obcych stwarzających zagrożenie dla Unii - i nie potrzeba było do tego większości badań zrealizowanych w Europie, które dziś są już dostępne i które dokumentują wpływ tego gatunku w środowisku przewidziany 10 lat temu w ocenie ryzyka.
🦝 Dobrym przykładem takich badań jest udokumentowany wpływ szopa pracza na zagrożonego wyginięciem raka Austropotamobius pallipes w Parku Narodowym Foreste Casentinesi, Monte Falterona e Campigna w Toskanii (Włochy). Jest to szczególnie interesujący przypadek w kontekście dyskusji nad statusem szopa pracza jako inwazyjnego gatunku obcego w Unii Europejskiej. Jednym z argumentów wysuwanych przez zwolenników usunięcia tego gatunku z unijnego wykazu IGO jest twierdzenie, że kręgowce stanowią jedynie niewielki udział w jego diecie, podczas gdy bardziej znaczące są w niej bezkręgowce. Uogólnienie to nie jest jednak w pełni uzasadnione, ponieważ udział poszczególnych grup ofiar zależy od dostępności pokarmu w danym środowisku – szop pracz jest bowiem oportunistą pokarmowym (np. Peter i wsp., 2024).
🦝 Niezależnie od proporcji poszczególnych składników diety, argument ten pomija istotny aspekt ochrony przyrody. Bezkręgowce, podobnie jak kręgowce, stanowią integralny element różnorodności biologicznej, a wiele ich gatunków jest zagrożonych wyginięciem i objętych ochroną. Austropotamobius pallipes jest tego dobrym przykładem – presja drapieżnicza wywierana przez szopa pracza może prowadzić do gwałtownego spadku liczebności jego populacji, a nawet do lokalnego zaniku tego gatunku, co zostało udokumentowane w badaniach prowadzonych na terenie włoskiego parku narodowego. Warto przy tym zaznaczyć, że skorupiaki znajdują się w topce diety szopa pracza zarówno w granicach jego naturalnego, jak i inwazyjnego zasięgu (Boncompagni i wsp., 2021). Nie stanowią zatem przypadkowego pokarmu.
🦝 Zespół Tricarico i wsp. (2021), dysponując danymi dotyczącymi stanu populacji raków gromadzonymi od 1999 roku oraz wiedzą na temat czynników wpływających na ich liczebność, w tym presji wywieranej przez rodzime gatunki drapieżników, wykazał istotny wpływ szopa pracza na populacje tych zagrożonych skorupiaków. Badania przeprowadzono na 14 stanowiskach, z których na 11 udokumentowano występowanie rodzimych raków przed pojawieniem się szopa pracza w regionie. Dzięki wcześniejszemu, wieloletniemu monitoringowi naukowcy mogli wykluczyć wpływ innych potencjalnych przyczyn spadku liczebności, takich jak susze, zanieczyszczenia, kłusownictwo czy drapieżnictwo rodzimych gatunków, m.in. borsuków, tchórzy, dzików, czapli i lisów, którego intensywność została wcześniej określona dla badanych stanowisk.
🦝 Na wszystkich stanowiskach, na których stwierdzono obecność i aktywność szopa pracza, odnotowano całkowity zanik populacji raków lub wyraźny spadek ich liczebności połączony ze zmianami w strukturze wiekowej populacji. Natomiast na stanowiskach, gdzie szop pracz nie występował, populacje zachowały strukturę wiekową typową dla gatunku, a w niektórych przypadkach ich liczebność była nawet większa niż podczas wcześniejszych badań monitoringowych.
🦝 Zmiany w strukturze populacji wynikają z selektywnego drapieżnictwa szopa pracza, który poluje głównie na dorosłe, zdolne do rozrodu osobniki raków (np. Boncompagni i wsp., 2021). Usuwanie tej grupy wiekowej prowadzi do zmniejszenia presji kanibalizmu wewnątrzgatunkowego oraz konkurencji o zasoby, czego konsekwencją jest wzrost udziału młodych osobników w populacji. W przypadku rodzimego raka Austropotamobius pallipes, podobnie jak raka szlachetnego (Astacus astacus), strategia życiowa opiera się jednak na stosunkowo niskim potencjale rozrodczym. Gatunki te osiągają dojrzałość płciową dopiero po kilku latach życia, rozmnażają się raz w roku, a inkubacja jaj i opieka nad potomstwem trwają kilka miesięcy. Takie tempo odtwarzania populacji jest niewystarczające, aby zrekompensować straty powodowane przez presję drapieżniczą szopa pracza, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do załamania liczebności populacji (i tak też się dzieje).
🦝 Odmienna sytuacja występuje w przypadku oddziaływania szopa pracza na inwazyjne gatunki obce raków. W tym przypadku presja drapieżnicza skoncentrowana głównie na dorosłych osobnikach może sprzyjać utrzymywaniu się, a nawet nasilaniu inwazji obu gatunków. Warto podkreślić, że zarówno rak luizjański, jak i szop pracz pochodzą z Ameryki Północnej, a ich naturalne zasięgi występowania w znacznym stopniu się pokrywają. Wieloletnia wspólna historia ewolucyjna sprawiła, że wykształciły się między nimi zależności drapieżnik–ofiara, które nie prowadzą do trwałego ograniczania liczebności populacji raka luizjańskiego. W konsekwencji gatunek ten zachowuje zdolność do dalszego rozprzestrzeniania się, jednocześnie stanowiąc stabilne źródło pokarmu dla szopa pracza.
🦝 Żerowanie szopa pracza na raku luizjańskim nie powoduje więc istotnego spadku liczebności jego populacji. Gatunek ten charakteryzuje się bardzo wysokim potencjałem rozrodczym, który skutecznie kompensuje straty wynikające z drapieżnictwa. Rak luizjański osiąga dojrzałość płciową już po kilku miesiącach życia, podczas gdy rodzime gatunki raków dopiero po 3–4 latach. Ponadto może przystępować do rozrodu wielokrotnie w ciągu roku – w warunkach przyrodniczych Polski nawet do pięciu razy, podczas gdy rodzime gatunki rozmnażają się tylko raz w roku. Dodatkowo okres inkubacji jaj i rozwoju larw trwa zaledwie 2–3 tygodnie, a nie kilka miesięcy, jak u rodzimych gatunków. W rezultacie ubytki dorosłych osobników są szybko uzupełniane przez kolejne pokolenia, co sprawia, że populacja raka luizjańskiego, mimo presji drapieżniczej ze strony szopa pracza, może utrzymywać wysoką liczebność, a nawet nadal zwiększać swój zasięg i liczebność.
🦝 Powyższe obserwacje stanowią podstawę do założenia, że w działaniach zaradczych ukierunkowanych na ograniczanie populacji inwazyjnych gatunków obcych raków, oprócz odłowów prowadzonych przez nasz zespół, konieczne jest również wykorzystanie naturalnych mechanizmów regulacji liczebności. Usuwanie wyłącznie dorosłych osobników, łatwych do wykrycia i odłowienia, bez jednoczesnego ograniczania liczebności młodych stadiów rozwojowych, nie tylko może okazać się nieskuteczne, ale wręcz sprzyjać dalszemu rozprzestrzenianiu się populacji. Wynika to z wewnątrzgatunkowego terytorializmu raków – zmniejszenie zagęszczenia dorosłych osobników ogranicza konkurencję i konflikty, co ułatwia pozostałym osobnikom kolonizację nowych siedlisk. W przypadku raka luizjańskiego proces ten jest szczególnie efektywny, ponieważ gatunek ten potrafi przemieszczać się zarówno ciekami wodnymi, jak i drogą lądową. Z tego względu istotnym sprzymierzeńcem w działaniach zaradczych wobec inwazyjnych gatunków obcych raków jest rodzimy okoń, który wywiera presję drapieżniczą na młode stadia rozwojowe raków, wspomagając ograniczanie ich liczebności.
🦝 No i mamy przykład badań - tych oczekiwanych, wieloletnich, wykluczających wpływ innych czynników, dokumentujących wpływ szopa pracza na zagrożony gatunek w Europie (Kategoria EN w IUCN Red List, załącznik III Konwenji Berneńskej), gdzie ten rodzimy gatunek lokalnie wymiera, lub w następstwie pojawu szopa dochodzi do drastycznego (określenie z publikacji) spadku jego liczebności (co można ustalić na przestrzeni wieloletniej), a także zmiany struktury wiekowej jego populacji. Nic więcej nie potrzeba, aby szop pracz pozostał na liście IGO stwarzających zagrożenie dla Unii - ponieważ rak Autropotamobius pallipes, nawet jeśli nie występuje w Polsce (nie musi), to występuje naturalnie w kilku krajach Unii Europejskiej (co najmniej 6, a wystarczyłaby 3), gdzie szop pracz stanowi dla niego zagrożenie, a co więcej - podobnego rezultatu możemy oczekiwać w przypadku innych raków rodzimych dla Europy, takich jak rodzimy dla Polski rak szlachetny. Do tego dodajmy wspomniane wcześniej żerowanie na szergu innych gatunków zagrożonych i objętych ochroną gatunkową. Nie trzeba też wyciągać przenoszenia pasożytów, co należy traktować jako dodatek.
Literatura:
Tricarico, E., Ciampelli, P., De Cicco, L., Marsella, S. A., Petralia, L., Rossi, B., ... & Mazza, G. (2021). How raccoons could lead to the disappearance of native crayfish in central Italy. Frontiers in Ecology and Evolution, 9, 681026.
Boncompagni, L., Molfini, M., Ciampelli, P., Fazzi, P., Lucchesi, M., Mori, E., ... & Mazza, G. (2021). No country for native crayfish: importance of crustaceans in the diet of native and alien Northern raccoons. Ethology Ecology & Evolution, 33(6), 576-590.
Peter, N., Schantz, A. V., Dörge, D. D., Steinhoff, A., Cunze, S., Skaljic, A., & Klimpel, S. (2024). Evidence of predation pressure on sensitive species by raccoons based on parasitological studies. International Journal for Parasitology: Parasites and Wildlife, 24, 100935.
Przykłady z Polski:
Cichocki, J., Ważna, A., Bator-Kocoł, A., Lesiński, G., Grochowalska, R., & Bojarski, J. (2021). Predation of invasive raccoon (Procyon lotor) on hibernating bats in the Nietoperek reserve in Poland. Mammalian Biology, 101(1), 57-62.
Ważna, A., Gołdyn, B., Ciepliński, M., Bojarski, J., & Cichocki, J. (2025). Predation on endangered mussels by invasive raccoons: a case study from western Poland. Nature Conservation, 58, 183-194.