09/05/2025
BARBARA
Bardzo wysoka poprzeczka
Na początku był chaos, a konkretnie narożny lokal u zbiegu Kruczej i Nowogrodzkiej, w którym zastaliśmy kilka wieszaków po dawnej pracowni krawieckiej. Już podczas pierwszej wizyty w opuszczonej przestrzeni poczuliśmy niesamowity klimat i duszę starej Warszawy – coś nienamacalnego, unoszącego się w powietrzu. Coś wartego utrwalenia, czego próżno szukać w nowych budynkach.
Zgodnie z wizją inwestorów, naszym zadaniem było stworzyć koktajl bar tuż obok ich kultowej Bibenda. Współpraca z trójką znanych restauratorów stanowiła dla nas nie lada wyzwanie. Zależało nam na tym, by nasz projekt nie był jedynie wariacją tętniącej życiem knajpy, a miejscem, które powtórzy jej sukces na własnych zasadach. Po wielu miesiącach intensywnej i ekscytującej pracy powstała ona – Barbara.
Narodziny Barbary
Pomysł na nazwę lokalu i finalny dizajn nie narodziły się od razu. I choć dziś nie wyobrażamy sobie, by wyglądał lub nazywał się inaczej, jego koncepcja dojrzewała wraz z postępem prac. Każda decyzja projektowa zbliżała nas do odkrycia, kim tak naprawdę jest Barbara, jednak główne założenia od samego początku pozostawały niezmienne: wyczarować miejsce, które wpasuje się w tkankę miejską, jakby istniało tu od zawsze.
Miejsce z charakterem
Ważną część koncepcji lokalu stanowi jego całodzienny charakter. Wolne poranki ze śniadaniem i filiżanką kawy, kolacje przy klimatycznym oświetleniu i autorskie drinki późną nocą – to wszystko miało zadziać się w tym samym miejscu i zdecydowało o podziale przestrzeni na część barową i restauracyjną. Istotną rolę odegrało nasłonecznienie pomieszczenia. Narożna, południowo-wschodnia ekspozycja lokalu stworzyła idealne warunki dla wędrującego światła, które zmienia klimat Barbary w zależności od pory dnia.
Koktajl bar naszego projektu to miejsce przesiąknięte warszawskim rodowodem, ale bezsprzecznie ma też w sobie coś z neapolitańskich knajpek. Tu stare spotyka się z nowym, a lokalny klimat przeplata się z włoską idyllą.
Dwa bary i kotary
Tuż po wejściu do lokalu, spomiędzy mięsistych, ceglastych zasłon wyłania się serce Barbary – okrągły dekoracyjny bar z kamiennym, zielono-rudym blatem i metalową konstrukcją nad nim spowitą muślinową zasłonką. To tutaj na znalezionych na olx przez szefową kuchni, Agatę Ziębę, hokerach siadają goście, którzy chcą napić się jednego z topowych drinków w mieście. W głębi lokalu, po lewej stronie, znajduje się niższy bar z tego samego kamienia. W tylnej części strefy barowej można zaszyć się w przytulnym zaułku z półokrągłą lożą.
Po prawej stronie od głównego baru uwagę przyciąga kolejna zasłona wydzielająca drugą część lokalu – ukrytą restaurację, do której prowadzi tajemnicze wejście przez drewniany portal wbudowany w ścianę z luksferów. Marmurowe stoliki i używane, drewniane krzesła w orzechowym kolorze stoją na wyjątkowej posadzce, którą zaprojektowaliśmy tak, by harmonizowała z zachowanymi oryginalnymi elementami wnętrza. Tworzą ją, wybrane wspólnie z inwestorami, unikalne kawałki marmuru z recyklingu, układając się we wzór, którego nie znajdziemy nigdzie indziej.
W centralnej części restauracji przewidzieliśmy przestrzeń na prawdziwą perełkę – mozaikę autorstwa Magdalena Łapińska-Rozenbaum wykonaną z kawałeczków kolorowego szkła, która idealnie współgra z dziką podłogą, a jednocześnie nawiązuje do popularnych PRL-owskich dekoracji ściennych. Dzieło artystki przedstawia sylwetkę Barbary – radosnej, emanującej świeżością i nostalgią – dokładnie takiej, jak jej dom.
Ściany i sufit Barbary zdobi subtelne, biżuteryjne oświetlenie, między innymi wyszperane w Internecie vintage kinkiety, którym podarowaliśmy drugie życie. Okna w restauracji okrywają półprzezroczyste zazdrostki. Delikatna tkanina, z której zostały uszyte, ociepla surowe, niemal industrialne tynki, nadając całemu wnętrzu lekkości i nawiązując do włoskich trattorii.
Wspólna historia Barbary
Barbara to projekt, który pozwolił nam wykazać się zarówno kreatywnością, jak i wiedzą techniczną. Jednak sukces, jakim jest jej otwarcie, to efekt kolektywnej pracy. Przez miesiące intensywnej współpracy łączyliśmy siły z inwestorami i wieloma ekspertami, którzy na każdym etapie pozostawiali tu swój ślad. I choć to my tchnęliśmy życie w Barbarę, wierzymy, że jej dalszą historię tworzyć będą równie wyjątkowi goście.
Zdjęcia: Adam Grzesik