12/02/2026
W naszej codzienności nie szczycimy się znawstwem w zakresie kryzysu klimatycznego, śladu węglowego czy kwestii ekologicznych. Te sprawy pozostawiamy specjalistom. Jesteśmy dalecy od mydlenia ludziom oczu fasadowymi epitetami „eko", „green", „sustainable". Za to w naszej pracy staramy się kierować logiką, profesjonalnością i zdrowym rozsądkiem, którego (o dziwo) często brakuje.
Na powyższych zdjęciach budynek „Elektry" na przemysłowym Żoliborzu. Tak, właśnie ten budynek z lat 70. jest już rozbierany, a na jego miejscu ma powstać monokultura apartamentowców. Zaszło coś pokrętnego w tym właśnie rozsądku, jeśli budynek mający 55 lat, o istotnej kubaturze, już idzie pod ścięcie, z powodu szeroko-pojętego „nieprzystosowania". Temat ochrony i oszczędności zasobów jest obecny wszędzie, tylko właśnie nie tutaj. Pytanie, gdzie później lądują tony tego poszatkowanego gruzu, znika. Koszt kompletnie nowej konstrukcji żelbetowej? Koszt środowiskowy? Tematy nieobecne.
Inną kwestią jest planowanie przestrzenne. W naszej dzielnicy jest coraz mniej przestrzeni biurowej. Mniejsza ilość biur, oznacza mniej przedsiębiorstw i firm, co bezpośrednio skutkuje mniejszymi dochodami dzielnicy Żoliborz. Pomijam już zjawiskowo akumulacji biur w obecnie modnych dzielnicach, których centralizacja stanowi coraz większe obciążenie dla struktury komunikacyjnej. Jest to czysta, modernistyczna segregacja funkcji w mieście, z którą między innymi walczyła Jane Jacobs, wykazująca, jak posegregowane kwartały miasta, w określonych porach dniach wymierają i gdzie przestępczość częściej znajduje swą niszę.
W naszej codzienności, cieszymy się, że możemy zajmować się substancją historyczną i przywracać do życia dawne obiekty, w które niektórzy przestają już wierzyć.