11/07/2026
Patyczakowa historia :)
W październiku córka z TOEE przywiozła w słoiku jednego patyczaka z imieniem „Gwiazdeczka”, niestety nie przeżył on chyba transportu, prawdopodobnie aparat gębowy uległ uszkodzeniu chodził, ruszał ale padł [*].
W efekcie mocnej żałoby, zamówiłem 5 patyczaczek a dostaliśmy siedem. Szybko duży słoik zamieniliśmy na terrarium z górnym wywietrznikiem i otwieranym frontem. Po jakimś czasie zakupiłem kulanki/prosionki do sprzątania i przywracania podłoża a skoczogonki same się pojawiły . Dorosłe i duże samice złożyły jaja i ich żywot dobiegł końca.
Nastała cisza, wiedzieliśmy że jaja były ale ich niema i niema to teraz są w nadmiarze. Sprzątanie starych gałęzi i dokładanie nowych to zbieranie patyczaków z całego stołu.
Nasze patyczaki są karmione jeżynami, jest to chyba najbardziej uniwersalny pokarm, dostępny przez cały rok.
Jeżeli ktoś chciałby kilka patyczaków to możemy takie ofiarować :p. Całkiem fajna ozdoba takie terrarium ale też spora satysfakcja z nowego pokolenia.
Oczywiście część ma z nich już imiona Gwiazdeczka, Mario, Luigi, Pimpek, Lucek i Mają no ale mamy wszystkich przynajmniej dwieście sztuk :p