10/07/2023
Jedna z naszych realizacji w końcu doczekała się sesji zdjęciowej, w dodatku bardzo klimatycznej 😍
Zadanie było jasno określone - zmieścić się z całą realizacją w 50k. Kto przerabiał blaszaka ten wie, że to nie lada wyzwanie -zwłaszcza jeśli pojazd ma być w pełni "off-grid", ponieważ będzie używany miesiącami bez podłączenia do sieci w północnej Norwegii. Na pokładzie musiało się znaleźć więc wszystko czego taka ekspedycja wymaga - zainstalowaliśmy ogrzewanie postojowe, przepływowe grzanie wody, prysznic zewnętrzny, mocny solar z przetwornicą do pracy zdalnej na laptopie, lodówkę szufladową, duży zbiornik wody i wiele innych udogodnień. Całość auta została dokładnie wyizolowana a pod podłogą znalazła się gruba warstwa styroduru. Dobrej izolacji pomimo dużych powierzchni pojedynczych okien, dopilnowały nasze autorskie magnetyczne zasłonki neoprenowe.
Pablo - właściciel craftera, a prywatnie nasz dobry przyjaciel, nie oszczędzał swojego auta. Przez ponad 10 miesięcy siedział w Norwegii, a co najlepsze (najgorsze dla auta :p), cały czas surfował. W rezultacie sprawdził naszą zabudowę w jednych z najcięższych możliwych warunków - ciągłe narażenie na wilgoć poprzez codzienne suszenie pianki w środku, bardzo duże amplitudy temperatur oraz mało słońca do ładowania solarów. Nasze spostrzeżenia względem sklejki zabezpieczonej poliuretanem przeszły najśmielsze oczekiwania - auto po roku od wypuszczenia z naszego warsztatu wyglądało wzorowo. Wnętrze wytrzymało nie tylko wilgoć ale również ciągłe przewożenie ładunków w środku - pod które notabene zostało zaprojektowane - składane łóżko pod ścianę jest w stanie uwolnić bardzo dużo przestrzeni i crafter po jego podniesieniu szybko wraca do swojej pierwotnej roli.
Co pozwoliło na oszczędność ?
Przede wszystkim rezygnacja z wymyślnej stolarki - uniknęliśmy szuflad oraz zabudowywania kuchenki ze zintegrowanym piekarnikiem. Wszystkie meble uprościliśmy do niezbędnego minimum, a jaskółkę umieszoną pod sufitem wyposażyliśmy w ekspandery, które blokują przedmioty przed wypadaniem. Nie używaliśmy tapicerki której montaż jest czasochłonny, zamiast tego ściany wymalowaliśmy trwałą farbą dwuskładnikową - tą samą farbą wymalowaliśmy również ramę okna dzięki czemu nie trzeba było go obudowywać. Całe okablowanie jest pociągnięte w zgrabnej peszli którą umieściliśmy w rogu zabudowy - dzięki temu uniknęliśmy mozolnego rozprowadzania przewodów pod ściankami. To tylko kilka z zabiegów, które pozwoliły nam ukończyć ten projekt w niecałe dwa miesiące, nie generując przy tym bezsensownych kosztów.
Teraz auto służy jako mobilna baza surfingowa GDINA surf crew stacjonując na półwyspie, a nasz kochany Pablo prowadzi z niego szkolenia. Jeśli masz ochotę sprawdzić naszą jakość (a przy okazji pouczyć się surfingu na Bałtyku), to pisz do nas - właściciel chętnie pokaże jak wygląda nasza robota.
Piękne zdjęcia dzięki uprzejmości https://www.instagram.com/morskie_szepty/