Pan-dendrolog.pl

Pan-dendrolog.pl Inwentaryzacje dendrologiczne, oceny stanu drzew, opinie dendrologiczne, cięcia pielęgnacyjne drzew, wycinki w dostępie linowym. Systemy nawadniania.

Utrzymanie terenów zieleni

Poszedłem na mikro inwentaryzację, zapomniane przez Boga, historię i ZKZL podwórze, a tam… a tam z daleka widzę, majesta...
09/07/2025

Poszedłem na mikro inwentaryzację, zapomniane przez Boga, historię i ZKZL podwórze, a tam… a tam z daleka widzę, majestatyczne drzewo niczym z opowiadań Wielkiej Lechii, o dębowych dębach i jesionowych jesionach, taki drewniany, prastary o parasolowatej koronie. Potężne, rozłożyste konary, pień jak antyczna kolumna, – okulary zostały w aucie, ale myślę sobie: „No pięknie, jesion... kandydat na pomnik przyrody, obwód pnia na oko z 3 metry. Może wyśle do którejś z tych fundacji niech mają. A nie, tylko Bednarek ciągle wnioski pisze, wyciąć, wyciąć, zagraża życiu i zdrowiu, zostawić świadka...

Podchodzę bliżej i coś nie gra,(tzn w pniu grało, jak opukałem) ale coś kora nie ta, liście nie takie, 1200mm w obiektywie i niespodzianka.
To bożodrzew gruczołkowaty (Ailanthus altissima).

Nie każde duże i ładne drzewo jest „dobre”. Bożodrzew to przykład tzw. inwazyjnego gatunku obcego (IGO), objętego zakazem importu, hodowli, sprzedaży i wprowadzania do środowiska przez:
1. Rozporządzenie UE nr 1143/2014 (UE, 2014)
2. Ustawę o ochronie przyrody (art. 120, 2004)
3. Krajowe rozporządzenie MŚ z 2011 (lista IGO od 2012)
4. Rozporządzenie Rady Ministrów z 9 XII 2022 (aktualizacja wykazu IGO)

Rośliny, która nie pochodzi z naszej rodzimej flory, a jednocześnie rozprzestrzenia się agresywnie, wypierając inne gatunki, niszcząc ekosystemy i... niestety, bywa trudna do wytępienia.

Dlatego choć po ludzku ładnie to wygląda, zacienia i chłodzi, ale trzeba zwalczać.
W przypadku bożodrzewu – najlepiej zanim zacznie wypuszczać tysiące odrostów i nasion, które doskonale radzą sobie na murach, skarpach, torowiskach i w szczelinach fundamentów.

Nie każda zieleń to wartość przyrodnicza. Nie każde cięcie złe, wszystko zależy od kontekstu.

Bonus od życia, na IGO nie trzeba zezwolenia na usunięcie drzew, choć jak zawsze najlepiej wszystko udokumentować.

Jeszcze rok temu, o tej porze siedziałem w klimatyzowanym biurze, gapiąc się w monitor z kubkiem kawy w ręku i poczuciem...
23/06/2025

Jeszcze rok temu, o tej porze siedziałem w klimatyzowanym biurze, gapiąc się w monitor z kubkiem kawy w ręku i poczuciem, że coś ważnego przecieka mi przez palce. Zarobki świetne, stabilizacja marzeń, a jednak codziennie towarzyszyła mi myśl: „czy naprawdę tylko o to chodzi?”

Aż przyszedł ten dzień, kiedy zamiast włączyć laptopa, złożyłem wypowiedzenie i postawiłem wszystko na jedną kartę—własną działalność. Bez szczegółowego planu, z naiwnością dziecka i odwagą, którą sam siebie zaskoczyłem. Wiedziałem tylko tyle, że albo zrobię ten krok teraz, albo nigdy.

I tak oto, z dnia na dzień, z dobrze płatnego „korpo” wskoczyłem na głęboką wodę własnego biznesu. Chcecie wiedzieć, czy utonąłem, czy może nauczyłem się pływać?

Oto moja historia…

Żartowałem.

Nie było żadnego korpo, nie było kokosów, nie było też żadnej naiwności czy wielkiej odwagi. Było za to bardzo realne poczucie, że życie przecieka mi między palcami. Były dwa lata pracy zdalnej, które szatkują mózg i psychikę.

Nie mam ochoty na kolejną wygenerowaną papkę o odwadze, pasji i spełnianiu marzeń. Podejrzewam, że wielu z was też już zbiera się na mdłości, jak widzi kolejny taki tekst. W pracy mam jedną zasadę której zawsze się trzymam, nie traktuję klientów jak frajerów.

Więc teraz, kiedy dostałem powiadomienie z dotowanego skansenu z czasów złotej ery Neostrady, czyli ZUSu, który napisał, że kończy mi się możliwość nie płacenia obniżonych składek. pomyślałem, że to dobry moment, żeby napisać coś w rodzaju podsumowania.

Wielu z was ma tę drogę już za sobą, albo pracuje w korpo i gdzieś z tyłu głowy krąży wam myśl: „a może rzucić to wszystko...?” Może moje doświadczenie was zaciekawi. Ale z góry: to nie jest recepta, nie jestem żadnym strategiem ani guru produktywności. Po prostu zrobiłem coś, co pozwala mi się czuć lepiej.

Bo życie – wbrew temu, co się wmawia – to nie są zawody. Z nikim się nie ścigacie. Na końcu i tak wszyscy umrzemy, więc może warto przynajmniej żyć po swojemu.

Ostatnie 8 lat spędziłem w firmie transportowej. Wprowadzałem dane, obsługiwałem dużego klienta. Robota potrzebna wtedy, kiedy ją dostałem – serio, nie narzekam. Ale z czasem, po trzydziestce, 8 godzin przed komputerem stało się męczarnią. Człowiek przez cztery jest efektywny, a potem tylko odlicza czas.

Moje wykształcenie? Totalnie niezwiązane z tym, co wtedy robiłem. Gdy kończyłem studia – mimo że razem z technikum poświęciłem im prawie dekadę – nikt mnie nie chciał. W 2015 Nie było rynku pracownika, były śmieciówki przez agencję pracy. Zacząłem jako operator wózka widłowego i wspominam to jako jeden z najbardziej szczęśliwych okresów mojego życia.

Ale ambicja to upierdliwa cecha. Więc pchałem się do biura: najpierw na dyspozytora, aż w końcu wylądowałem tam, gdzie miałem „dobrą pracę”(to nie ironia).

A potem stwierdziłem, że jednak mam dość.

Nie jestem typem człowieka, którego cieszy zmuszanie się do korzystania z Multisporta.

Na studiach, trochę z przypadku, zrobiłem kurs arborystyczny. Może nie miałem do tego najlepszej fizjonomii — patrząc na młodych chłopaków skaczących po drzewach jak wiewiórki, zdecydowanie bliżej mi było do baribala. Ale trafiłem w dobrą niszę. Duże firmy często nie są zainteresowane pojedynczymi drzewami, rosnącymi gdzieś między garażem a ogrodzeniem w centrum miasta. A ja byłem w stanie zapewnić klientom coś, czego brakowało u Pana Staszka lub Mirka: jakość, bezpieczeństwo i profesjonalizm przy wycinkach.

Robiąc to dwie–trzy soboty w miesiącu, zarabiałem drugą pensję.

Miałem też farta — trafił się wspólnik informatyk, który potrzebował spółki z o.o. do fakturowania. Skorzystaliśmy na tym obaj. Nie chciałem jednak uzależniać całego życia od pracy fizycznej. Jest niebezpieczna, obciążająca, wiem też, że nie będę się wspinał po drzewach do sześćdziesiątki. To nie jest sport długodystansowy.

Trwało to dobre cztery lata. Firma się sama finansowała. Co zarobiłem — reinwestowałem w sprzęt. To, co zostawało — odkładałem.

Aż na początku 2024 roku ktoś z pracowni architektonicznej poprosił mnie o poprawienie inwentaryzacji dendrologicznej. Szybko się okazało, że nie da się niczego poprawić — trzeba było zrobić wszystko od nowa. Autorka poprzedniej wersji wykazała się, delikatnie mówiąc, kompletnym brakiem dobrej woli w zrozumieniu tematu.

Zrobiłem to. Poszło dobrze.

Potem przyszła kolejna robota. I następna. Jakiś klient z zewnątrz, potem inny.

I nim się obejrzałem, po ośmiu godzinach spędzonych w pracy przy komputerze, musiałem siedzieć kolejne cztery, żeby ogarnąć swoje rzeczy.

I poczułem coś, czego od dawna nie doświadczałem: ekscytację, ambicję, a przede wszystkim satysfakcję z tego, że rozwiązuję realne problemy prawdziwych ludzi. Że to ma sens. Że mogę się rozwijać.

Kiedy podliczyłem zlecenia, wyszło mi, że jeśli pracuję tydzień w miesiącu „po godzinach”, mam etat to tak naprawdę jakbym dorobił dwa wszystko by się spięło. Zaczęła kiełkować myśl: może zająć się tylko tym? Jest część pracy w terenie, część pracy biurowej.

Ale nie dajcie się zwieść. Różne są typy osobowości, różne historie – a sytuacja często wygląda zupełnie inaczej niż w filmach z YouTube. W tym samym czasie musiałem wynająć mieszkanie. I trafiłem dokładnie na ten klimat: „wynajmij mieszkanie, załóż firmę, będzie pięknie, sukces gwarantowany, dochód pasywny, pasywno-agresywny.

Prawda jest taka, że obie te decyzje kosztowały mnie potworną ilość stresu. Wewnętrznych dialogów, walki z samym sobą. A jakby tego było mało – po pięciu latach wycofał się mój wspólnik, senior partner w spółce. I zostałem sam. Wtedy musiałem z dnia na dzień przejść z „świata biznesu” do „świata biedy”. Czyli otworzyć jednoosobową działalność. Chociażby na próbę. Nie topić wszystkiego na jednej karcie.

W grudniu 2023 postanowiłem: daję sobie pół roku. Zobaczymy, co się wydarzy. Najwyżej wrócę na etat.

I wiecie co? Wygląda na to, że… kliknęło.

Okazało się, że to moje wykształcenie, które wcześniej wydawało się kompletnie niesprzedawalne, nagle ma sens. Wiedza, którą serwowałem znajomym przy piwie jako ciekawostki o drzewach, zaczęła być realnie potrzebna. Bo rynek się zmienił. Bo ludzie zaczęli rozumieć wartość zieleni. Bo pojawiła się presja – na ochronę środowiska, na mądre decyzje, na odpowiedzialność.

Największy plus? Możliwość rozwoju. Robienie rzeczy, które naprawdę mnie interesują. W ostatnich miesiącach zainwestowałem w sprzęt: tablet, GPS, anteny, oprogramowanie. Pojawiły się kursy – chociażby ten z Instytut Drzewa – które dokładnie trafiają w to, czym się zajmuję.

A zlecenia? Bardzo różne. I bardzo ciekawe.

Pomagam ludziom, którym ktoś wyciął drzewo w trakcie remontu i nie wiedzą, co z tym zrobić. Gdzie to zgłosić, jakie są konsekwencje, jaka jest wysokość kary. Pracuję ze wspólnotami mieszkaniowymi, które zostały oskarżone o zniszczenie drzew – czasem słusznie, czasem nie. Doradzam właścicielom posesji, którzy przez podniesienie gruntu nagle zauważyli, że ich drzewa schną. Robię inwentaryzacje do dużych projektów, które wpłyną na kształt Poznania na dekady.

Podoba mi się rola człowieka-orkiestry. To, że jestem odpowiedzialny za wszystko: od pozyskania klienta, przez rozmowę, aż po marketing i realizację. Myślałem kiedyś, że jestem raczej nieśmiały w kontaktach, ale wystarczy, że wiem, o czym mówię i że mogę pomóc – i nagle łapię flow, odstawiam pod drzewem performance tłumacząc klientowi biomechanikę drzewa. Nawet jeśli czegoś nie wiem – nie boję się przyznać, tylko uczę się tego z ciekawością.

Ostatnio pisałem opinię dendrologiczną na temat możliwości przesadzania dużych, starych drzew. Zanurzyłem się w literaturze, w badaniach, w opracowaniach technicznych. I pomyślałem: to jest to. To mnie naprawdę kręci.

Dopiero na swoim dotarło do mnie, jak bardzo izolacja i home office mnie psychicznie zniszczyły. Jak trudno mi było na początku zorganizować dzień, kiedy wszystko zależy tylko ode mnie. Przez długi czas nie mogłem patrzeć na komputer. Jechać w teren? Spoko. Robić zdjęcia, zbierać dane? Jasne. Ale usiąść i pisać? Koszmar.

W końcu odpuściłem. Przestałem się tyrać. Dałem sobie czas. I wtedy – wróciła motywacja. Pojawiła się radość z tego, co robię. I wygląda na to, że zostanę z tym na dłużej.

Skończyłem właśnie jeden kurs. Już rozglądam się za kolejnym. Ten etap prowadzenia firmy, w którym pojedyncza inwestycja skaluje całe przedsięwzięcie kilkukrotnie, daje masę satysfakcji. Dobry tablet, program do inwentaryzacji ArboMap antena GPS – i nagle coś, co kiedyś zajmowało kilka dni, robię w parę godzin.

Szkolenia systematyzują wiedzę, którą już miałem. Pokazują rzeczy, na które – jako leśnik – nie zwracałem uwagi. Musiałem przemodelować myślenie: z produkcji desek na dbanie o dobrostan drzewa.

Mam dziś większą swobodę. Mogę samodzielnie zarządzać swoim czasem, spotykać się z ludźmi nie tylko służbowo, ale i prywatnie. Iść do lekarza, do urzędu – bez stresu, bez kombinowania. Niby drobiazgi, ale zmieniają jakość życia.

Czasem myślę, że może za długo siedzę przy robocie, ale widzę, że mam do tego zdolności do organizowania, do inwestowania w rozwiązania, które skracają pracę i dają realną wartość.

I tak sobie to pcham do przodu.

Zostałem Certyfikowanym Inspektorem Drzew 🌳💼Dziś mam ogromną przyjemność podzielić się świetną wiadomością – zakończyłem...
13/06/2025

Zostałem Certyfikowanym Inspektorem Drzew 🌳💼

Dziś mam ogromną przyjemność podzielić się świetną wiadomością – zakończyłem kurs Certyfikowanego Inspektora Drzew z wynikiem pozytywnym! Egzamin do łatwych nie należał, ale wysiłek zdecydowanie się opłacił:
✅ część pisemna: 88%
✅ część ustna: 92%
📊 wynik końcowy: 90%

To było intensywne i wymagające doświadczenie – sam egzamin pisemny trwał 3 godziny, a część ustna obejmowała analizę trzech wybranych drzew. Zdobyta wiedza to solidne usystematyzowanie tego, czym zajmuję się na co dzień jako dendrolog – oceny zdrowotności, stabilności i otoczenia drzew, zarówno w kontekście zarządzania ryzykiem, jak i prac projektowych.

Duże uznanie należy się organizatorom – Instytut Drzewa w Poznaniu podszedł do całego procesu niezwykle profesjonalnie i rygorystycznie. Cieszę się, że zdecydowałem się na udział w tym kursie – było warto.

Gratulacje dla wszystkich, którzy zdali! A jeśli komuś tym razem się nie udało – to żaden powód do wstydu. Trzymam kciuki za kolejne podejścia.

Wraz z praktyką zawodową, okazało się, że "dendrolog" w wielu przypadkach to trudne słowo. Nie ma się co dziwić jeżeli p...
10/06/2025

Wraz z praktyką zawodową, okazało się, że "dendrolog" w wielu przypadkach to trudne słowo. Nie ma się co dziwić jeżeli po szkole znamy budowę pantofelka z wodniczkami tętniącymi a niekoniecznie zdajemy sobie sprawę, że nadsypanie korzeni drzewa "Panie, to tu tylko 15 centymetrów piasku to poszło" może skutecznie je zabić.
Dendrolog to specjalista zajmujący się rozpoznawaniem, oceną i ochroną drzew oraz krzewów, zwłaszcza w środowisku zurbanizowanym. Jego praca polega na identyfikowaniu gatunków drzew, analizowaniu ich stanu zdrowotnego, strukturalnego i siedliskowego, a także na formułowaniu zaleceń dotyczących pielęgnacji, leczenia, przesadzania lub ewentualnej wycinki drzew.

Dendrolog wykonuje również inwentaryzacje zieleni, ekspertyzy dendrologiczne i opinie o stanie drzew, które są niezbędne m.in. w procesach inwestycyjnych, przy planowaniu zagospodarowania przestrzennego czy w procedurach związanych z ochroną przyrody. Pracuje często w terenie, dokonując oględzin i pomiarów, a także w biurze, przygotowując dokumentację, analizy i raporty.

Współpracuje z arborystami, projektantami zieleni, urbanistami, architektami krajobrazu, urzędami i inwestorami. Wiedza dendrologa łączy elementy botaniki, fitopatologii, gleboznawstwa, ekologii oraz praktycznej oceny ryzyka związanego z drzewami.

🌳 Czy drzewa doprowadzają Cię do szału? 🌳Kończyłeś politechnikę, a nie ogrodnictwo? Wydawało Ci się, że to wierzba, ale ...
10/06/2025

🌳 Czy drzewa doprowadzają Cię do szału? 🌳

Kończyłeś politechnikę, a nie ogrodnictwo? Wydawało Ci się, że to wierzba, ale czy powinna mieć igły? Trzecia inwentaryzacja dendrologiczna i wciąż masz wrażenie, że drzewa w terenie występują w dowolnych losowych miejscach?

Spokojnie – Rozwiązuję problemy z drzewami, które wydają się nierozwiązywalne. Identyfikuję, inwentaryzuję, doradzam, minimalizuję koszty zgodnie z przepisami, a jeśli trzeba – reprezentuję Cię przed urzędem, od początku aż po zgodę na wycinkę.

Krótko mówiąc: jeśli masz problem z drzewem, znajdę na niego sposób! 🌿✂️

Masz pytania? Pisz śmiało – nie gryzę (drzew też).

Where is Walle?
22/08/2023

Where is Walle?

Dzień dobry, w promieniu 100km od Poznania świadczę usługi: ścinki, formowania korony, nasadzeń kompensacyjnych, pomocy ...
25/07/2023

Dzień dobry, w promieniu 100km od Poznania świadczę usługi: ścinki, formowania korony, nasadzeń kompensacyjnych, pomocy przy wypełnianiu wniosków o wycinkę drzew oraz okresowego utrzymania zieleni.
Może nie jestem najszybszy, może nie jestem najtańszy, ale zdecydowanie jestem najgrubszy ze wszystkich arborystów w Poznaniu. Jeżeli Państwa marzeniem jest zobaczyć 110 kilogramowego baribala wspinającego się po drzewie na Waszej posesji zapraszam do kontaktu. Jeżeli jesteście na etapie, że nie wiecie co zrobić z drzewem, przyjadę, wypiję herbatę, porozmawiamy i doradzę.
Jesteśmy małą firmą wypełniająca lukę między lokalnym panem spod sklepu, który za stówkę puści Państwu drzewo w dowolnym losowym kierunku a dużymi firmami które nie zawsze są zainteresowane wycinka pojedynczych drzew. Wycinamy głównie w weekendy, w tygodniu popołudniami.
Bardzo mi przykro ale nie ma stałego cennika za wycinkę/pielęgnację jednego drzewa, zależy to od wielu czynników, stopnia trudności, wieku, wielkości, pracochłonności, oraz dodatkowych ustaleń. Też chciałbym wszystko móc ustalić telefonicznie ale musimy się spotkać pod drzewem, zazwyczaj widełki mieszczą się w zakresie 400-1200 złotych za wycięcie drzewa.
Ponadto konserwacja i naprawy systemów nawadniania.
Ponad 10 lat doświadczenia, wykwalifikowany drwal oraz arborysta. Leśnik z wykształcenia.

Adres

Maczka
Poznan

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 07:30 - 15:00
Wtorek 07:30 - 15:00
Środa 07:30 - 15:00
Czwartek 07:30 - 15:00
Piątek 07:30 - 15:00
Sobota 07:30 - 15:00

Telefon

+48503149225

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pan-dendrolog.pl umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Pan-dendrolog.pl:

Udostępnij