02/02/2026
Zobaczcie jak powstawał mural w sali delfinków… czyli w przedszkolnej sali mojej córeczki 🩷
Zależało mi na spokojnej palecie kolorów, prostych formach i rytmie, który nie męczy wzroku, ale zostawia miejsce na wyobraźnię. Każdy element był planowany tak, żeby sala była przyjazna, czytelna i „ciepła”.
Pracowałam etapami, ręcznie, warstwa po warstwie. W trakcie pozwalałam sobie na zmiany i korekty, bo ważne było dla mnie nie tylko to, jak mural wygląda, ale też jak „układa się” w całej przestrzeni.
Tak powstało tło dla codziennych zabaw, rozmów i dziecięcych historii.
Malowanie zajęło mi dwa dni. W tym czasie wypiłam kilka litrów kawy zbożowej 😉 i zjadłam dwie czekolady oraz paczkę ciastek… Do teraz nie wiem czy więcej czasu zajęło mi malowanie czy jedzenie…