29/12/2022
W ostatnim czasie zauważam wzrost zainteresowania pomiarami elektrycznymi domowych instalacji. Czy jest to zwiększona świadomość społeczeństwa na zagrożenie porażeniem prądem elektrycznym, bądź pożarem? Bardzo często uważamy, że jak nie widzimy zagrożenia to właściwie go nie ma. Tak jest w przypadku prądu elektrycznego. Ok. 30 % pożarów powstaje w wyniku uszkodzenia instalacji elektrycznych. Nawet te dane nie dają nic do myślenia. Bardzo często, kiedy mam okazję przyjrzeć się nowym instalacją (5-10 letnim) zauważam następujące problemy:
Bardzo słabe uziemienie, które jest podstawą ochrony przeciwporażeniowej. Dzięki któremu urządzenia zabezpieczające mogą zadziałać skutecznie w wymaganym czasie.
Brak zabezpieczeń przeciwprzepięciowych, bądź zabezpieczenie wątpliwej jakości. Dzięki któremu zmniejszamy prawdopodobieństwo pożaru oraz uszkodzenia urządzeń elektronicznych w wyniku wyładowań atmosferycznych.
Brak połączenia wyrównawczego innych obcych metalowych instalacji np. miedzianej rury gazowej. Wyrównanie potencjałów to jest podstawa ochrony przeciwporażeniowej co nakazuje nam Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie.
Oczywiście jest wiele innych zaniedbań, ale te wymienione są najważniejsze z punktu widzenia bezpieczeństwa.
Prawo budowlane nakazuje zarządcą oraz właścicielom budynków 5 letnią kontrolę instalacji elektrycznej. Z obowiązku tego są wyłączeni m.in właściciele budynków jednorodzinnych. Chodzą słuchy, że ma się to zmienić w wyniku nowelizacji prawa budowlanego. Stąd też rosnące zainteresowanie pomiarami elektrycznymi. Problem polega na tym, iż większości klientom zależy tylko i wyłącznie na papierze. Na rynku jest bardzo dużo osób z uprawnieniami, które za 200 zł wystawią taki dokument bez należytego przeglądu. Pytanie jest: Czy warto ryzykować zdrowiem, życiem bądź w najlepszym przypadku uszkodzeniem urządzeń elektronicznych? Które niekoniecznie muszą być objęte gwarancją, którą dodatkowo wykupujemy. Ubezpieczyciele sprzętu elektronicznego stosują jeden zapis w regulaminie, iż instalacja ma być wyposażona w urządzenie przeciwprzepięciowe. To samo tyczy się ubezpieczenia domu, gdzie ubezpieczyciel wymaga 5 letniego przeglądu instalacji elektrycznej. I to ostatnie najczęściej zmusza nas do tzw „papierka”. Ale czy warto oszczędzać 500-1000 zł za należyty przegląd raz na 5 lat? Co w przypadku śmierci domownika? Oczywiście, można pociągnąć osobę wystawiającą taki dokument do odpowiedzialności, ale czy to przywróci mu życie? Jaką cenę ma życie ludzkie?
Wszystkie przepisy energetyczne są po to aby poprawiać nasze bezpieczeństwo. Nie po to, aby wyciągać z nas pieniądze na zbędne urządzenia. Wymagane czasy o których mowa w punkcie o słabych uziemieniach nie biorą się znikąd. To samo tyczy się wartości prądów różnicowych. Ma to odzwierciedlenie w pracy naszego serca, co zostało bardzo dobrze przebadane jako wpływ prądów na organizm.
Tak samo, jak w zawodzie elektryka, również w innych zawodach znajdują się osoby niedoszkolone, bądź co gorsza nieświadome zagrożeń. Jednym z przypadków jaki miałem był spór z gazownikiem, który zagroził inwestorowi nieodebraniem instalacji gazowej po podłączeniu instalacji gazowej wewnątrz budynku do uziemienia. Takie podłączenie jest wymagane w owym Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury. To pokazuje brak znajomości podstaw prawnych wśród instalatorów i budowanie mitów.